czwartek, 12 lipca 2018

W 7 dni na około Tasmanii




 Wybierając się w podróż do Australii zdecydowanie na waszej liście miejsc wartych odwiedzenia powinna znaleźć się Tasmania - niesamowita dzika wyspa, która miłośnikom natury ma na pewno wiele do zaoferowania.
Na Tasmanię najlepiej dostać się samolotem z Sydney lub Melbourne do Hobart - nam udało się zaleźć lot za 200 zł w dwie strony z Sydney.

W porównaniu do reszty Australii Tasmania nie jest tak słoneczna i ciepła - słonecznych dni w ciągu roku jest tu około pięćdziesięciu a nawet w lecie może nas tu zastać śnieg dlatego warto wybrać się tam w okresie wiosennym a najlepiej letnim.


 Przez to, że wyspa jest stosunkowo mała najlepszą opcją na jej zwiedzanie jest wynajęcie campera na co decyduje się większość ludzi odwiedzających to miejsce.
Jak i w całej Australii , na Tasmanii campingi znajdziemy wszędzie
- w lesie, przy plaży, oraz przy każdym miasteczku.




 Swoją przygodę na Tasmanii zaczęłyśmy od zwiedzania  wschodniej części wyspy. Warto tu nadmienić, że wstępy do parków narodowych są tu płatne. Jednorazowy koszt to około 20 $ dlatego warto wykupić sobie tygodniową kartę za 90$ która upoważnia nas do zwiedzania wszystkich parków narodowych na terenie wyspy.


Dzień 1-2  Fraycinet National Park





 Freycient National Park to jeden z najpiękniejszych parków narodowych w Australii.

Granitowe szczyty górują tutaj nad krystaliczną wodą a złote plaże zachęcają do wylegiwania się na słońcu. 
Znajduje się tu wiele punktów widokowych w tym jeden z najsłynniejszych z panoramą na Wine Glass Bay (według nas - najpiękniejsze miejsce na Tasmanii).

Trekking z parkingu do punktu widokowego jest stosunkowo krótki i prosty, można wybrać trasę godzinną lub drugą nieco dłuższą i trudniejszą ( około 2 h wspinaczki w jedną stronę).  
Zapewniamy -  na szczycie widok zapiera dech w piersiach ;) 

 Na terenie Freycient National Park znajduje się między innymi Honeymoon Bay , Wine glass Bay Beach ( uważana za jedną z 10 najpiękniejszych plaż na całym świecie ) oraz wiele małych uroczych 
plaż dlatego też warto zatrzymać się tu na dłużej niż jeden dzień. 






 Dzień 3 Bay of fires

 Zatoka ciągnąca się 50 km od Binalong Bay na południu do Eddystone Point na północy.
Swoją nazwę zawdzięcza granitowym skałom w pomarańczowym odcieniu, krystalicznej wodzie i białemu piasku.
Wszystko razem tworzy niesamowity a wręcz nierealny efekt. Zdecydowanie idealne miejsce na długi spacer po plaży lub w buszu , nurkowanie i kajaki.





 Dzień 4 Laucaston i droga do Craddle Mountains

 Jak już wspomniałyśmy Tasmania to idealne miejsce do podróżowania camperem. Sama podróż autem dostarcza nam pięknych widoków - jeziora, wodospady, góry i doliny - krajobraz zmienia się dosłownie co kilkadziesiąt kilometrów.  





 Kangury, wombaty i diabły tasmańskie ( które tak naprawdę wygladają uroczo , wiec cały czas zastanawiamy się skąd ta nazwa?!) można spotkać tu dosłownie na każdym kroku. 
Niestety na drogach spotyka się tu bardzo dużo zabitych zwierząt , które często oślepione lampami samochodów wskakują im pod koła , dlatego trzeba prowadzić tutaj bardzo ostrożnie, szczególnie po zmroku. 




 Przed trekkingiem w Craddle mountains postanowiłyśmy zatrzymać się na północy w drugim co do wielkości mieście na Tasmanii - Laucaston skąd pod wieczór ruszyłyśmy dalej na zachód w stronę gór.

Dzień 5 - Craddle Mountains

 Punkt naszego wyjazdu na który czekałyśmy praktycznie od początku i tu oczywiście nie obyłoby się bez przygód - chociaż początek kwietnia to końcówka lata w Australii nas w nocy na parkingu zastała śnieżyca. I to nie byle jaka - padła nam elektryka w całym aucie co również wiązało się z brakiem ogrzewania w naszym camperze przy temperaturze - 5 stopni.
Chociaż pogoda pokrzyżowała nam trochę plany i nie mogłyśmy dotrzeć do jeziora St.Claire i tak zobaczyłyśmy sporą część tej części wyspy a przy okazji zdecydowałyśmy, że na pewno wrócimy kiedyś na Tasmanię w środku lata. 




Dzień 6-7 Hobart i okolice

 Na Hobart i okolice przeznaczyłyśmy dwa ostatnie dni. 
 Samo Hobart to miasteczko portowe z jednym z najbardziej niekonwencjonalnych muzeów na świecie MONA - Museum of Old and New Art -Jest to największa prywatna kolekcja prezentująca dzieła  sztuki starożytnej oraz współczesnej Bogate ekspozycje przedstawiają między innymi egipskie mumie, a także prowokujące do przemyśleń dzieła sztuki współczesnej. Do MONA można dostać się promem lub samochodem – podróż z centrum Hobart zajmuje jedynie 15 minut.




Warto również odwiedzić miejski targ Salamanca gdzie 300 różnych wystawców oferuje nam lokalne rękodzieło, niesamowite owoce morza oraz wiele innych atrakcji.






 Na koniec dnia polecamy wybrać się na górę Wellington z której zobaczyć możemy panoramę całego Hobart i okolic.



 Podsumowując - Tasmania to zdecydowanie miejsce dla miłośników natury i spokoju. Nas urzekła tym, że jest tak dzika i mało turystyczna. Jeżeli szukacie odskoczni od zatłoczonych plaż i codziennego zgiełku miasta - lepszego miejsca nie można sobie wymarzyć. 
Po naszym wyjeździe czujemy lekki niedosyt bo przekonałyśmy się jak wiele Tasmania może nam jeszcze zaoferować dlatego wiemy, że do Craddle Mountains i do miejsc, do których nie miałyśmy czasu dotrzeć napewno jeszcze wrócimy :) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz